Lunch - krótka historia

Lunch - krótka historia

AMERYKAŃSKI „SZYBKI OBIADEK” – JAK NARODZIŁ SIĘ „LUNCH” Jak powstał zwyczaj jedzenia lunchu? Kiedy przestano jeść obiady w domu, zastępując je szybkim posiłkiem "na mieście"?

NOWY TRYB ŻYCIA

Na przełomie XIX i XX wieku Nowy Jork stawał się miastem, w którym czas biegł coraz szybciej, coraz ważniejsza stawała się wydajność, szybkość i punktualność. Ogromną popularnością zaczęły cieszyć się zegarki kieszonkowe, a w fabrykach zaczęto instalować zegary rejestrujące czas wejścia i wyjścia pracowników, aby zmusić ich do punktualnego rozpoczynania i kończenia pracy. Również czas południowego posiłku był dokładnie wyznaczony i krótki. Nowy sposób jedzenia obiadu wymagał nazwania – nazwano go „quick lunch” szybki obiad co odnosiło się zarówno do szybkiego posiłku w ciągu dnia, jak i do restauracji, które zaczęły serwować nowy typ posiłków.

NOWY JORK - MIASTO, GDZIE TRZEBA JEŚĆ SZYBKO

Nowy Jork szybko stał się stolicą „szybkich obiadków”. W miarę, jak centrum miasta rozrastało się w dolnej części Manhattanu, klasa średnia stopniowo zaczęła przenosić się do spokojniejszych dzielnic na północy miasta. Z tego powodu mieszkańcy północnych dzielnic nie mogli już szybko wyskoczyć do domu na obiad – „szybki obiadek”, czyli „quick lunch” stał się sposobem na sprawne dostarczenie organizmowi pożywienia w ciągu dnia, aby móc jak najszybciej powrócić do „robienia pieniędzy”.

SAMOOBSŁUGA

W 1898 roku bracia Childs otworzyli pierwszą nowojorską restaurację samoobsługową z tacami – Childs’ Lunch Room na Broadwayu, tym samym tworząc nową formę jedzenia obiadu, która z czasem stała się ulubioną przez Amerykanów metodą jedzenia obiadu poza domem. Ludziom podobało się to, że mogą wziąć tackę i przesuwając się wzdłuż lady sami wybierać, co chcieliby zjeść, aby następnie usiąść w również wybranym dowolnie miejscu, płacąc za to wszystko rozsądne pieniądze. Kafeterie zaczęły kiełkować w miastach w całych Stanach Zjednoczonych, choć nadal największe ich skupisko było w Nowym Jorku. W latach 20-tych XX wieku było ich w „Mieście” już prawie 1000. Dla kobiet i mężczyzn zmęczonych chaosem panującym w lokalach oferujących „szybki obiadek”, kafeterie stały się miejscem, gdzie można było spokojnie i w przyzwoitych warunkach zjeść zdrowy posiłek w środku dnia. Jednak po II wojnie światowej rosnące koszty sprawiły, że kafeteriom trudno było nadal serwować niedrogie posiłki w schludnych wnętrzach, co dotychczas było ich wizytówką. Wiele z nich „zeszło na psy” z wolna niszczejąc, a młodzi pracownicy biurowi przenieśli się do bardziej eleganckich sieci takich, jak Schrafft’s, czy Chock Full o’ Nuts.

POŻYWNY POSIŁEK W CIĄGU DNIA

Już w 1916 roku New York Tribune donosił, że kobiety pracujące martwią sie tym, że w centrum miasta nie ma możliwości zjedzenia pożywnego posiłku za rozsądną cenę. W latach 50-tych stało się to naprawdę poważnym problemem. Robotnicy zwykle przynosili lunch boxy z domu, podczas, gdy pracownicy „biurowi” musieli stać w kolejkach w zatłoczonych kafeteriach. Kobiety, gdy tylko mogły sobie na to pozwolić, żywiły się w eleganckiej sieci restauracji Schrafft’s, gdzie podawano pieczywo, sery, warzywa i lody. W coraz większej liczbie biurowców wyznaczano specjalne miejsca na kafeterie, które serwowały niezbyt drogie posiłki w przyjemnych wnętrzach. Dzięki temu pracodawcy mieli pewność, że ich pracownicy pozostaną w pobliżu biur nawet w czasie przerwy na lunch.